Jeżeli się poddasz, to zostaniesz w łóżku

– Bo łóżko nie pomaga. Ono tylko wyciąga z nas siłę. Najważniejsza jest walka i chęć poprawy – komentuje dosadnie Kamila Dziuba, rehabilitantka firmy Samarytanin.

Jakie są największe atuty rehabilitacji domowej?

Kamila Dziuba: – To przede wszystkim ulga dla leżącego, który nie jest w stanie o własnych nogach pójść po pomoc do ośrodka zdrowia. Warto nadmienić, że to również istotne wsparcie dla rodziny, gdyż transport chorego na rehabilitację to ogromne przedsięwzięcie, tym bardziej jeżeli na przykład mieszkanie znajduje się na czwartym piętrze bloku bez windy. Korzystając z rehabilitacji domowej unikniemy także ostateczności, czyli oddania bliskiej osoby do specjalnej placówki. Ta forma działania daje szansę choremu zostać w domu, we własnym środowisku, gdzie czuje się najlepiej.

Czyli pracując z pacjentem w domu przyczyniacie się nie tylko do poprawy jego stanu fizycznego, ale również duchowego?

– Zgadza się. Osoby poddawane rehabilitacji oczekują naszego zaangażowania, umiejętności, wiedzy, co przejawia się wieloma pytaniami na temat różnych jednostek chorobowych. Ale oni po prostu cieszą się, kiedy odwiedzam ich w domu. Lubimy ze sobą porozmawiać.

Czy rehabilitanci stawiają sobie cele przy współpracy z osobami chorymi?

– Oczywiście. Musimy zapoznać się z indywidualnym przypadkiem, opracować plan i założenie, co chcemy osiągnąć w pracy z danym pacjentem. Od małego uczymy się, że sport to zdrowie i tym samym każda aktywność ruchowa niesie za sobą plusy. Dlatego jeżeli przykładowo pacjent chodzi, choć nie porusza się najlepiej, korzysta z pomocy ortopedycznych, możemy wzmacniać jego siłę mięśniową. Dzięki temu wciąż będzie mógł być samodzielny i nie będzie potrzebował osób trzecich do codziennego funkcjonowania.

Wniosek jest taki, że warto pracować. Nawet dla minimalnych efektów.

– Każda aktywność ruchowa niesie za sobą plusy. Cieszymy się tym, co uzyskamy. Już sam fakt, że doprowadzimy do ruchów palucha, jest małym sukcesem. Natomiast najgorzej, jeżeli pacjent się poddaje. Z czasem brak ruchu  daje o sobie znać coraz bardziej. Łóżko nie pomaga, tylko wyciąga z nas siłę. Jeżeli ktoś się podda, już w nim zostanie. Z kolei rehabilitantom pozostaje walka o pacjenta. Ale niestety, my go nie możemy zmuszać i jeżeli nie będzie chciał współpracować, do niczego nie dojdziemy.

Kiedy najlepiej rozpocząć rehabilitację?

Kamila Dziuba: – Im szybciej, tym lepiej. Zwykle myślimy o niej dopiero po zdiagnozowaniu choroby, co niestety często następuje bardzo późno. Już wtedy powinniśmy zadbać o siebie. Dzięki temu zachowamy sprawność i uczucie, że wciąż jesteśmy potrzebni naszym bliskim. Dążmy do tego, byśmy byli jak najdłużej samodzielni. Warto nadmienić, że na samym początku wystarczy jedna rehabilitacja, a potem można ją systematycznie powielać.

„Systematyczność” to kluczowe słowo, jakie kierujecie do pacjenta? 

– Regularna praca ma ogromne znaczenie. Może nie codzienna, o co jest ciężko, ale ćwicząc choćby trzy razy w tygodniu, możemy mówić o regularności. To małe kroki, które musimy kopiować. Tego nie przeskoczymy. Nawet u osób młodych, po złamaniach, siła mięśniowa zanika, co wiąże się potem z długim procesem rehabilitacji. Ale korzystajmy z rehabilitacji za każdym razem, choćby dla minimalnych efektów pracy.

Rehabilitacja jest bardzo ważna, szczególnie, że ma ona wpływ nie tylko na wybrane partie mięśni.

– Owszem. Zdarza się, że połączenia nerwowo-mięśniowe ulegają zerwaniu, co ma miejsce na przykład przy udarach, co objawia się paraliżem. Dochodzi do zerwania połączeń, mózg nie przesyła informacji, ciało nie odpowiada, nie czujemy ręki, nogi. Poprzez rehabilitację odbudowujemy te połączenia. Noworodek też nie chodzi od początku, nie umie tego, co starsze dziecko. Musi uczyć się swojego ciała, wzmacnia je. W rehabilitacji wykorzystujemy bardzo dużo wzorców z nauki małego dziecka, choćby zwracając uwagę na raczkowanie. Maluszek wyciąga rączkę, podciąga nóżkę, wzmacnia brzuszek. Z osobą po udarze robimy dokładnie to samo. Odbudowujemy cały proces, który został utracony w wyniku choroby. Uczymy pacjenta poruszać palcami, ręką, wzmacniamy mięsnie brzucha, aby mógł usiąść na łóżku. Czas osiągnięcia wyników zależy od tego, jak obszerny był udar oraz jak bardzo uszkodzony został mózg.

Czy pacjent może umówić się z rehabilitantem choćby na jedno spotkanie, w celu konsultacji?

– Warto spotkać się nawet raz. Zawsze dowiemy się czegoś nowego. Na przykład, Jeżeli mówimy o osobie leżącej, rodzinie chorego pokażemy, w jaki sposób ułatwić sobie przesadzanie pacjenta z łóżka na wózek. Można to zrobić sprytnie bez konieczności obciążania organizmu.

Rozmawiał Maciej Urban